Według zapowiedzi z początku roku, w listopadzie miał zostać wyburzony komin na Widziszowie w Głogowie. Obiekt wciąż jednak stoi. Czy faktycznie zniknie z panoramy miasta?

  •  

    Skomentuj

O wyburzeniu komina na Widziszowie głośno było w kwietniu tego roku, kiedy dzierżawiąca obiekt firma organizująca skoki z wysokości ogłosiła, że w tym roku zakończy działalność w Głogowie. A to właśnie ze względu na plany właściciela obiektu, który w listopadzie chciał go wyburzyć.

Liczący 222 metry komin wciąż jednak stoi i nic nie wskazuje na jego wyburzenie w najbliższym czasie. Czyżby właściciel się rozmyślił?

Okazuje się, że sprawa zwolniła ze względu na procedury. Jak się dowiedzieliśmy, wniosek o zgodę na wyburzenie obiektu został wysłany dopiero w ostatnim dniu sierpnia. Złożyła go warszawska firma zarządzająca terenem, na którym znajduje się komin. Do tej pory decyzji jeszcze nie wydano.

– Postępowanie administracyjne jest w toku. Nie posiadamy wiedzy, kiedy ostatecznie przedmiotowy komin zostanie rozebrany – mówi Edyta Sambor, rzeczniczka starostwa powiatowego.


Jak się dowiadujemy, ze względu na skomplikowany charakter wyburzenia, zostało ono podzielone. Wniosek rozdzielono osobno na wyburzenie budynków otaczających oraz na sam komin. Najpierw mają zniknąć właśnie pozostałe budynki, a prace przy tym już trwają.

W tym czasie wydawana będzie dalsza decyzja, dotycząca komina. Nie wiadomo jeszcze ile potrwają procedury w tym zakresie. Do tematu wrócimy.

Według planów w tym miejscu ma powstać osiedle domków jednorodzinnych.



Historia komina na Widziszowie


Komin to spory kawałek historii Głogowa. Budowę Centralnej Ciepłowni przerwano w kwietniu 1990 r. z powodu braku pieniędzy na inwestycje. Półtora roku wcześniej wybetonowano fundament komina. Płyta miała 34 metry średnicy i 3,7 metra grubości. Betonem zalano konstrukcję z 145 ton stalowych prętów umacniających płytę denną.

Na wysokości 217,5 metra zakończono betonowanie trzonu komina. Wylano w niego ponad trzy tysiące ton betonu, który usztywniało 229 ton stali zbrojeniowej. U samej góry komin ma średnicę 7,5 metra. Koncepcja budowy drugiej nitki ciepłowodu z huty do miasta ostatecznie przesądziła losy ciepłowni, która nigdy nie zaczęła swojej pracy i stała się zbędna. Od tej pory komin służy za platformę do ekstremalnych skoków. Znajdują się na nim również anteny radiowe i telewizyjne.





  •  Komentarze

Z regionu

Komentarze (0)