Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Prezes PZN Adam Małysz o skoczkach narciarskich: Było nerwowo, ale nie ma paniki. Może podczas lotów będzie błysk

Artur Bogacki
Artur Bogacki
Adam Małysz
Adam Małysz Szymon Korta
Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz opowiada o skomplikowanej sytuacji w reprezentacji Polski w skokach narciarskich

Skoki narciarskie nie lubią presji

Brązowy medal Młodzieżowych Zimowych Igrzysk Olimpijskich Łukasza Łukaszczyka to historyczny sukces polskich skoków. Co zrobić, żeby nie zmarnować tego pokolenia?
Gdyby się nie przewrócił (przy lądowaniu - przyp.), to wygrałby - i to z dużą przewagą. Fajnie, że mamy kolejny etap, do którego dochodzą nasi zawodnicy. Ci, którzy są teraz w kadrach seniorów, zdobywali mistrzostwa świata juniorów indywidualnie i drużynowo. Od jakiegoś czasu nie mieliśmy aż takich sukcesów w juniorach. Fajnie, że zaczynają się pojawiać. Co zrobić? To jest temat-rzeka, trudno w tym momencie powiedzieć. Każdy z tych zawodników jest inny, inaczej podchodzi do tematu i nawet jak by trener robił cuda, to i tak wszystko zależy głównie od chłopaków. Zauważyliśmy jedno - przede wszystkim mają bardzo duży problem z psychiką. Wydaje się, że jest fajnie, że wszystko funkcjonuje, jeszcze na treningach przed samymi konkursami. Przychodzą zawody i tego nie ma. Nikt nie jest w stanie wytłumaczyć, co się dzieje. Nawet u starszych skoczków pojawia się ten problem. Oni z kolei za szybko chcą wrócić do tej optymalnej formy, nawet Kamil Stoch to stwierdził. Młodzi mają mniej doświadczenia, potrzebują go nabrać. Mamy możliwość pracy z psychologami, z różnymi specjalistami, ale podkreślam, że jest to bardzo indywidualna sprawa. Już to przerabialiśmy, że dajemy psychologa kadrowego, który jest ogólnie od wszystkiego i każdy może się do niego zwrócić, ale ciężko jest, bo on nie zawsze jest w stanie sprostać oczekiwaniom danego zawodnika.

Może to presja jest głównym problemem?
To kolejna rzecz. Chyba nigdzie na świecie nie ma aż takiego, może nie zainteresowania, ale rozwiniętych mediów, także społecznościowych, i ta presja jest bardzo duża. Ja skakałem w innych czasach, więc było mi troszkę prościej, ale za to teraz mam trudniej, bo muszę z tym żyć (śmiech). Muszę sprostać sytuacji nie tylko wtedy, gdy są sukcesy, ale również wtedy, kiedy ich nie ma i pojawiają się pytania :„Dlaczego”? A na to nie ma prostej odpowiedzi.

Konflikt w kadrze skoczków narciarskich. Jak go rozwiązać?

Czy było już pojednawcze spotkanie Jakuba Wolnego z trenerem Davidem Jiroutkiem? Ponoć po nim zawodnik, który publicznie skrytykował sztab kadry B, mógłby do niej wrócić.
Ja nie powiedziałem, że może wrócić do kadry, tylko że najpierw powinien spytać trenera, czy może uniknąć pewnych, nie kar, ale założeń, które były przewidziane. Przede wszystkim - czy trener może go dopuścić do zawodów Pucharu Kontynentalnego. Bo wniosek był taki, żeby przesunąć go do FIS Cup (jeszcze niższa ranga - przyp.), który jest w Szczyrku. Może trenować z trenerami bazowymi. A jeśli im nie ufa, to może wrócić do trenerów klubowych. Spotkaliśmy się w Szczyrku z zawodnikami kadry B. Moje przypuszczenia stały się faktem. My, ogólnie jako Polacy, mamy taki problem, że nie rozmawiamy ze sobą. Dopiero gdy sytuacja jest podbramkowa, to zaczynamy reagować. Okazało się, że od samego początku, od lata, w kadrze B ciężko im było dogadywać się. Zawodnicy nie poszli do trenera, nie mówili, że coś im nie pasuje, że coś chcieliby robić inaczej. Dusili to w sobie, aż w końcu pękło. Oczywiście, mieliśmy jakieś informacje o tym, ale one nie powinny trafiać bezpośrednio do mnie. Ja wiem, że chłopakom tak jest dużo łatwiej, bo jestem ich kolegą, też mi powiedzieli, że nie traktują mnie w tym przypadku jako prezesa. Wytłumaczyłem im jednak, że nie tędy droga, bo ja i tak muszę z trenerami porozmawiać, liczyć się z ich opinią, zanim jakąkolwiek decyzję podejmiemy. Uświadomiłem im, że są pewne kroki, których nie można pomijać. Zawodnicy rozmawiają ze mną, bo myślą, że ja wywrę jakiś nacisk na trenera, a najpierw to oni powinni porozmawiać. Jeśli mają problem, to trener przychodzi do mnie, albo jak widzą, że nie mogą się dogadać. Mają jeszcze dyrektora sportowego, który jest bezpośrednio ich przełożonym. Możliwości jest dużo, wiem, że najlepiej jest uderzyć od razu w górę. Trzeba też, niestety, konsekwencje ponosić. Kuba przeprosił za to, co powiedział, to było w emocjach. Wtedy myślał, że nie dostanie się do konkursu (awansował z 50. miejsca, ale po zawieszeniu i tak w nim nie wystąpił - przyp.). Był już na tyle sfrustrowany, że musiał się „wygadać”. Szybko się zorientował, co zrobił. My byliśmy zaskoczeni, że akurat on tak postąpił. Bo naprawdę są zawodnicy, którzy są bardziej wygadani i czasem coś palną. Kuba raczej był bardziej spokojny. Jak coś potrzebował, to przychodził i załatwiał to z boku, więc to nas zszokowało.

Spotkaliśmy się na miejscu z trenerami i decyzja była w sumie jednogłośna, wszyscy przyznali, że tak nie może być. Trenerzy austriaccy, czescy powiedzieli, że u nich byłoby to niedopuszczalne. Druga sprawa jest taka, że zawodnicy mają kontrakt, w którym jest, że nie mogą oczerniać związku, trenerów. Po to są rozmowy, żeby pewne kwestie rozwiązywać, a nie od razu publicznie.

Jest opcja ich spotkania, po paru dniach refleksji?
Kuba pytał mnie telefonicznie, czy jest szansa, żeby jednak pojechał na zawody. Powtórzyłem to, co było na zebraniu - żeby rozmawiać z trenerem. To on decyduje. Nie chcę, by doszło do sytuacji, że to zarząd PZN będzie wyznaczał, kto gdzie pojedzie na zawody. Po to są zatrudnieni trenerzy, mamy do nich zaufanie, to oni wybierają. Mam naprawdę bardzo dobrą relację choćby z Thomasem (Thurnbichlerem, trenerem kadry A - przyp.), z Davidem też. Thomas przyszedł i pytał, czy nie jestem zły i co sądzę o tym, że Piotr Żyła nie będzie skakał w konkursie drużynowym (w sobotę w Zakopanem - przyp.). Powiedziałem, że to była słuszna decyzja. Wszystko jest fair, klarownie. Inni byli lepsi i to oni skaczą. Proste.

PolSKI Turniej to dobry pomysł dla skoków narciarskich

Jakie są szanse na to, że PolSKI Turniej, czyli konkursy w Wiśle, Szczyrku i Zakopanem, znów znajdzie się w kalendarzu Pucharu Świata?
Myślę, że wrócimy do rozmów z FIS-em, bo odzew, także zawodników i wszystkich sztabów, jest bardzo pozytywny. To dosyć dynamiczny turniej, jest przeprowadzany naprawdę bardzo szybko, w zasadzie nie ma odpoczynku. Jest inna formuła, zawodnicy byli zaskoczeni, że nie wygrywa ten jeden najlepszy, tylko nagrodę za zwycięstwo dostaje cały team. Jeszcze bardziej starają się jako drużyna, nie tylko skoczkowie, ale cały sztab, serwis. Muszą być do końca skupieni, żeby faktycznie wygrać. Słoweńcy mieli dużą przewagę. Początek sezonu był dosyć ciężki dla wielu teamów, między innymi dla nich, dzisiaj oni wracają do gry. Troszkę Niemcy osłabli, a my zaczynamy gdzieś tam do nich dobijać. Nie wiem, może nam nie starczy w tym sezonie czasu, ale ja nie jestem osobą, która będzie naciskać, bo to często ma jeszcze gorszy wpływ. Oni muszą dojść do pewnych spraw. Na pewno po sezonie siądziemy, przeanalizujemy, dlaczego tak się stało, że tej formy w tym sezonie, przynajmniej do teraz, nie było. Za chwilę mamy mistrzostwa świata w lotach, może wtedy będzie błysk. Wszyscy byśmy tego chcieli.

Wdrożony przez trenera Thurnbichlera plan naprawczy w kadrze satysfakcjonuje pana? Idzie to dosyć powolnie, ale widać efekty.
Oczywiście, że wszyscy chcieliby, żeby te efekty były zdecydowanie szybsze. Było z tym dużo problemów, dyskusji na ten temat. Nawet i taka, że jak rozmawiałem z Thomasem, to sam byłem za tym, żeby oni odpuścili jakiś konkurs, nawet wszyscy i pojechali spokojnie potrenować, ustabilizować pewne rzeczy. Widzimy, że ten efekt jest zdecydowanie wolniejszy, bo nie było kiedy trenować. Ciągle są zawody, nie ma czasu, żeby dobre skoki, które się pojawiają, ustabilizować. Oddać 10, 15, 20, nawet 50 skoków. Rozmawiałem też z zawodnikami, oni nie panikują. Na początku było nerwowo, bo wszyscy byli przygotowani na to, że jest super i będziemy dalej jedną z tych nacji, która wygrywa. Stało się inaczej, musieli przełknąć pewne rzeczy, uświadomić sobie, że to było i tak już nie będzie.

Teraz po prostu róbmy wszystko, by było lepiej i by w przyszłości nie popełniać, a przede wszystkim nie powtarzać pewnych błędów. Przeanalizujmy to na tyle dobrze, żeby wiedzieć, co było przyczyną.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Piłkarki ręczne już przygotowują się do mistrzostw Europy 2024

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Prezes PZN Adam Małysz o skoczkach narciarskich: Było nerwowo, ale nie ma paniki. Może podczas lotów będzie błysk - Dziennik Polski

Wróć na glogow.naszemiasto.pl Nasze Miasto