Głogów: Karetki w kolejce przed szpitalem. Ratownicy na skraju wytrzymałości. Dlaczego muszą czekać?

Kacper Chudzik
Kacper Chudzik
- Ludziom już nie chce się przychodzić do pracy. Jesteśmy załamani - słyszymy od ratowników medycznych, którzy zmagają się z zapaścią systemu ochrony zdrowia.

Stojące w kolejce przed szpitalem karetki pogotowia to coraz częstszy widok. Załogi czasem nawet kilka godzin muszą czekać, aby przekazać pacjenta do szpitala.

- To zależy od dnia. Kilka dni było względnie, ale we wtorek znów kolejka. Moja ekipa najdłużej czekała około dwóch godzin ale w Głogowie zdarzyło się już jednej załodze czekać od 10 do 19. I to w pełnych skafandrach ochronnych - mówi nam jedna z osób pracujących w pogotowiu.

Ratownicy są wyczerpani. W rozmowie słyszeliśmy, że ludziom nie chce się już przychodzić do pracy. Nie mają na to sił. Dobijają ich nadgodziny, wspomniane już kolejki przed szpitalami. Brakuje ludzi do pracy. Część przebywa na kwarantannie i zwolnieniach chorobowych, związanych z zakażeniami.

- Całe szczęście my tu nie mieliśmy jeszcze takich dramatycznych sytuacji, że stan pacjenta drastycznie się pogarszał. A słyszy się o takich sprawach od kolegów z innych miast - mówi nam jeden z ratowników głogowskiego pogotowia.

Brakuje karetek i załóg

„Zamrożone" przed SOR karetki z pacjentami i braki kadrowe to poważny problem, bo bywa, że z tego powodu brakuje karetek do nagłych przypadków. Tak było m.in. w ubiegłym tygodniu, w jednym z głogowskich sklepów. Młody mężczyzna stracił tam przytomność. Dostać się do szpitala pomagali mu policjanci oraz świadkowie.

Głogowskie pogotowie podlega pod Pogotowie Ratunkowe w Legnicy.

- Sytuacja w dobie pandemii jest znacznie trudniejsza niż w zwykłym czasie, co nie jest tajemnicą. Personel medyczny, jak i pacjenci, ulegają zakażeniom wirusowi COVID-19 oraz chorują na inne schorzenia. W związku z czym rąk do pracy jest mniej. By ratować sytuacje pozostali biorą nadgodziny i pracują więcej - mówił dla portalu legnica.naszemiasto rzecznik Pogotowia Ratunkowego w Legnicy Andrzej Niemiec.

Dlaczego karetki muszą czekać?

Kolejki pod szpitalami trafiają się w całej Polsce, z tego samego powodu co w Głogowie. Główną przyczyną jest epidemia koronawirusa i przepisy wprowadzone w całym kraju dla szpitali. Jeśli symptomy lub wywiad wskazują na to, że pacjent może być zakażony koronawirusem, lub miał kontakt z kimś zakażonym, nie może być przyjęty na szpitalne oddziały bez testu na koronawirusa.

Tymczasem nawet szpitale czekają na wyniki badań do 4-5 dni. W tym czasie oczekujący na przyjęcie pacjenci przebywają na SOR. Ale SOR też ma ograniczoną liczbę miejsc. Pacjenci z SOR czekają więc na przyjęcie na oddziały wewnętrzne, a załogi karetek z pacjentami na... zwolnienie miejsca na SOR.

Sami ratownicy mają nadzieję, że sytuacja się unormuje.

- Jeśli to się przedłuży, to nie wiem co będzie. Ludzie są na skraju wytrzymałości. Odbijają się na nas lata zaniedbań ze strony rządzących ekip. Teraz to wszystko się skumulowało wraz z epidemią - słyszymy od ratowników.

Głogów: Karetki w kolejce przed szpitalem. Ratownicy na skra...

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie