Włamał się do piwnic w Głogowie. Dzień później był już na wolności i znów złamał prawo. Takich jak on jest wielu

Kacper Chudzik
Kacper Chudzik
Złodzieje czują się bezkarni
Złodzieje czują się bezkarni Archiwum
Udostępnij:
Choć za kradzież z włamaniem do piwnic grozi do 10 lat więzienia, to wielu złodziei grasuje niemal bezkarnie, nawet gdy łapie ich policja. W Głogowie to już istna plaga. Jak działają złodzieje i dlaczego wciąż chodzą wolni?

W sobotę, 16 października, kolejny głogowski blok znalazł się na celowniku złodziei. Przy ul. Przemysłowej schodzący nad ranem do pracy mężczyzna zauważył, że drzwi do piwnicy są otwarte, a w środku ktoś grasuje. Świadek włamania zamknął przestępcę w środku i wezwał policję.

– Zatrzymano 22-letniego mężczyznę, który włamał się w sumie do siedmiu pomieszczeń. Na szczęście dzięki przyłapaniu na gorącym uczynku niczego nie ukradł – mówi Łukasz Szuwiskowski z KPP Głogów.

Narobił jednak sporych strat. Uszkodził zamki, zasuwy i kłódki przy siedmiu piwnicach. Mieszkańcy na szybko organizowali w sobotę nowe zamknięcia. 22-latek usłyszał zarzuty próby kradzieży z włamaniem, za co grozi mu 10 lat pozbawienia wolności.

Nie ma tygodnia bez kolejnych kradzieży

Policjanci przyznają, że włamania do piwnicy to prawdziwa plaga w naszym mieście.

– Nie ma tygodnia, żebyśmy nie zatrzymywali osób, które dokonały kolejnych włamań – zaznacza Łukasz Szuwikowski.

Mimo wszystko jednak przestępcy ciągle wracają i okradają kolejne piwnice. Według naszych źródeł policjanci zgrzytają zębami ze złości. Ale niewiele mogą poradzić. Dlaczego? Chcący zachować anonimowość mundurowi przyznają w rozmowie z nami, że problem polega na podejściu do złodziei.

– Nam już też ręce opadają. Łapiemy ich, a po kilku dniach znów się włamują. To bardzo często są te same osoby. Nie trafiają do aresztu, zamiast tego prokuratura lub sąd stosują jedynie dozór. Dopiero ostatnio jeden taki złodziej, którego łapaliśmy już wiele razy, trafił do aresztu. Póki podejście do tych kradzieży się nie zmieni, to problem nie zniknie – słyszymy.

Zobacz też:

Włamał się do piwnic. Dwa dni później znów złamał prawo

Problem z dozorem, zamiast aresztu jest taki, że na rozprawy sądowe czeka się miesiącami. W tym czasie wielu złodziei wcale nie przerywa swojego procederu. I tu wracamy do opisanego na początku materiału złodzieja z Przemysłowej. On po zatrzymaniu przez policję nie otrzymał od prokuratury nawet dozoru. Po prostu go wypuszczono.

– Dzień później zatrzymaliśmy go w związku z rozbojem, jakiego miał dokonać w jednym z głogowskich sklepów – mówi nam Łukasz Szuwikowski.

I tym razem nie trafił do aresztu. Zamiast tego prokuratura nałożyła na niego dozór policyjny.

Jak działają piwniczni złodzieje? Metody ich działania są proste. Często grasują w grupie. Jeden otwiera piwnice łomem lub przecina kłódki. Gdy już wiadomo co jest w środku inni podjeżdżają busem i pakują do niego wartościowe przedmioty. Niestety, często mieszkańcy sami im to ułatwiają.

– W naszej klatce notorycznie zostawiają otwarte drzwi. Nawet dzień po tym włamaniu zobaczyłam, że znów ktoś nie zamknął za sobą piwnic. Ręce opadają – mówi jedna z mieszkanek bloku przy ul. Przemysłowej.

Zobacz również:

Min Błaszczak na ceremonii powitania Polski w Eurokorpusie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie