Najważniejszy jest wyjazd – sztygar z KGHM-u opowie o swoich doświadczeniach. Poznaj ciekawostki i tradycje górnicze

Materiał informacyjny KGHM
materiał prasowy
Udostępnij:
Tomasz Polański jest sztygarem oddziału pod ziemią w Zakładach Górniczych Rudna. Już 31 lat pracuje w kopalni KGHM. Opowie o trudach tej pracy. Poznamy również górnicze tradycje.

Dlaczego ten zawód?

To na pewno związane jest z charakterem człowieka i zamiłowaniami. Miałem kuzyna, który pracował na kopalni koło Bolesławca. Od niego słuchałem różnych opowieści przy okazji spotkań rodzinnych. Opowiadał o swojej pracy i zawsze przedstawiał ją jako ciężką i niebezpieczną.

Czy to Pana nie zrażało?

Wręcz przeciwnie. To mnie, jako młodego człowieka, jakoś pociągało. Ktoś lubi mechanikę, naprawiać samochody i idzie w tym kierunku, inni idą pociągnięci humanistycznymi zawodami, a mnie pewne wrażenia, adrenalina. To mnie motywowało.

Początek – inny świat

Pierwsze dni w pracy pamiętam jeszcze jako uczeń, nie pracownik. Podział pracy odbywał się w cechowni. Na kopalnię przechodziło się główną bramą do budynku „okrąglak”, przy którym były sztygarówki. Ludzie wysiadali z autobusów i tam wchodzili, gdzie był podział pracy. My, grupa młodzieży, nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Po wejściu zderzyliśmy się z „brudną” rzeczywistością tłumu górników, który nas otaczał. Inny świat.
Trudnym momentem było wejście do klatki, jak na pomost nad przepaścią (ponad 500 m). Jak dziecko wchodzi niepewnie do windy, która się lekko poddaje i nie jesteśmy pewni czy wytrzyma. Moment zawahania, stresu. Ciśnienie przytyka uszy. Taki przeskok. Emocje cały czas były bardzo duże, ale zaciekawienie tym innym światem popychało nas dalej.

Czy wiesz, że…?
Sokół z miedzi mieszka w stolicy

Giga wykluła się w 2013 r. w gnieździe na kominie Huty Miedzi Głogów, jej matką jest pochodząca z Czech Fiona, a ojcem pochodzący z Niemiec Florek. Franek jest 5 lat młodszy, pochodzi z hodowli sokolniczej. Ta para sokołów znalazła swoje miejsce do życia na Pałacu Kultury i Nauki w stolicy, zwanym przez warszawiaków Pekin.

Giga i Franek od 2016 do 2021 doczekali się szesnaścioro młodych. W międzyczasie musiała przetrwać remont pałacowej iglicy i przeżyła trzyletnią tułaczkę po warszawskich wieżowcach. Od końca 2019 r. mieszka w nowym gnieździe na starym miejscu. W tym sezonie Giga zniosła 4 jaja, wykluły się 3 pisklęta, jedno jajo było niezalężone. Inne młode uczyły się trudnej sztuki polowania, widywane były jeszcze w lipcu, aż w końcu poleciały w świat na swoją młodzieńczą włóczęgę. Jak widać „naszej" samicy sokoła wiedzie się w stolicy bardzo dobrze. Dzięki dotacji unijnej jej gniazdo śledzi aż siedem kamer, z których podgląd można zobaczyć na stronie peregrinus.pl.

W tym roku łącznie w miastach i w lasach wykluła się w Polsce ponad setka młodych sokołów, drugie tyle pochodzi z procesu reintrodukcji.

Kopalnia dzisiaj i trudy pracy

Kopalnia jest dzisiaj w dużej mierze zmechanizowana. Kopalnia rudy to nie to samo co kopalnia węgla. Na początku mojej pracy w kopalni budowałem infrastrukturę: doprowadzałem wodę, powietrze, rurociągi, stalowe rury ręcznie skręcane. Były to ciężkie prace górnicze, ale do wytrzymania. Potem zrobiłem kurs i przesiadłem się na maszynę. Było mniej pracy fizycznej i bardziej liczyły się zdolności manualne i technika. Od lat 90. wiele się zmieniło. Pracujemy głębiej. Wtedy 800-900 m, a dzisiaj 1200-1300 m. Pracownicy w maszynach mają dzisiaj komfort. Kabiny są tak skonstruowane, że bezpieczeństwo jest większe, są często klimatyzowane, czasem pozycja jest mniej komfortowa. Dopuszczalne temperatury dzisiaj są wyższe niż kiedyś, tak samo wilgotność i cały ten mikroklimat posiada wyższe parametry niż wcześniej.

Utrata energii w trakcie pracy w takich warunkach jest bardzo duża. Niejednokrotnie wyjeżdżałem zajechany tak bardzo, że nic mi się już nie chciało. Czasem miałem poczucie jakby krew się we mnie gotowała. Jest bardzo ciężko. W trakcie pracy się nie odpoczywa. Przerwa w pracy powoduje tylko spowolnienie utraty energii, ale nie odpoczynek czy regenerację. Do tego trzeba skończyć pracę i wycofać się w miejsca, gdzie warunki są znacznie lepsze.

W pierwszym okresie mojej pracy były tąpnięcia, zostawiając wszystko, z aparatem ucieczkowym wycofywaliśmy się w pyle, który przesłaniał wszystko, unosząc się w powietrzu. Przechodziliśmy przez kabinę przysypanej maszyny. Wiedzieliśmy, że tam był nasz kolega, ale gdy przechodziliśmy przez nią, jego tam nie było. Ulga przyszła, gdy spotkaliśmy go na komórce górniczej. Na szczęście skończyło się na otarciach i zadrapaniach.

W 2017 roku zginął mój sztygar i jego koledzy. To trudne momenty, ale tę pracę trzeba po prostu lubić, mieć zamiłowanie, charakter i mocną psychikę. Himalaista idzie w najwyższe góry świata i też ryzykuje, a potem wraca ponownie, choć czasem jego koledzy nie wracają.

Czy wiesz, że…?
Skały budujące nasze złoże pochodzą sprzed 250 mln lat

Z rdzenia wyciągniętego przez ekipę Wyżykowskiego 23 marca 1957 r. utworzono 4 próbki badane w tym samym dniu przez Andrzeja Rydzewskiego. Wszystkie swój skład zawdzięczają procesom geologicznym rozpoczętym w okresie permu, ponad 250 mln lat temu.

Dzisiejszy obszar Europy Środkowo-Zachodniej, pierwotnie stanowiący wielką pustynię, zalany został wówczas słonymi wodami Morza Cechsztyńskiego. Osady zgromadzone na dnie tego zbiornika, na przestrzeni kolejnych 100 milionów lat, były intensywnie mineralizowane przez krążące w porowatych skałach roztwory metalonośne. Bogato okruszcowane miedzią zostały warstwy skał zwane cechsztynem. To właśnie kryształy siarczku miedzi – chalkozynu, potwierdzającego wysoką zawartość miedzi, intuicyjnie wychwycił Wyżykowski, a potwierdził badaniami Andrzej Rydzewski.

Tradycje są częścią nas, bo nas kształtują i wzmacniają

Himalaiści, o których wspominał Pan Tomasz, mogą pochwalić się swoimi sukcesami, zdobytymi szczytami, a górnicze codzienne sukcesy pozostają w cieniu, ukryte pod ziemią. Barbórka to taka jedyna możliwość, żeby im podziękować, pokazać ich pracę i wszystkich zwycięzców.

Wszystkie tradycje, które kultywujemy, nie tylko tradycje górnicze, są dla mnie bardzo ważne. One nas kształtują i wzmacniają, pozwalając nam funkcjonować w życiu. Razem z dziećmi rozmawiamy o tym dużo. To jest normalne i musi być.

Barbórka to spotkanie naszej dużej Górniczej Rodziny. Spotykamy się prywatnie, ale w tym większym gronie to tylko raz w roku, w czasie Barbórki. Podczas Karczmy Piwnej możemy usiąść razem, powygłupiać się, odstresować. Mamy ten jeden dzień, w którym mówi się o nas więcej. Mamy swoje 5 minut.

Przed moją pierwszą Barbórką, dzień wcześniej był pożar na podszybiu. Sami sobie organizowaliśmy spotkania pracowników z oddziału, nawet niekoniecznie w lokalach. Tańszym kosztem i we własnym zakresie. 3 grudnia, bezpośrednio po racy. Trwało to 2 h i każdy uciekał na swój autobus. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej.

Najważniejsze dla górników

Najważniejszy jest wyjazd. O jeden dzień więcej, dalej do upragnionej emerytury. Emerytura jest po 25 latach pracy, ale w większości pracujemy dłużej. Liczy się również satysfakcja, żeby to, co robimy, wykonywać jak najlepiej. To, że dzisiaj ktoś zaproponował moją osobę do wywiadu, napawa mnie dumą, że po tylu latach pracy zauważył mnie, docenił. Pełna satysfakcja.

Św. Barbara – patronka górników
Święta Barbara urodziła się w Nikomedii, starożytnym mieście hellenistycznym (dziś Turcja) w III wieku. Jej ojcem był bogaty Dioskur, urzędnik państwowy oraz oficer rzymski o wysokim statusie społecznym i materialnym. Był także fanatycznym poganinem.

Jak głosi legenda, nie chciał mieć nic wspólnego z chrześcijaństwem, dlatego wybudował wieżę, w której umieścił córkę z dala od nieodpowiednich dla niej ludzi i nauk. Tymczasem jeden z nauczycieli, którzy udzielali jej lekcji, okazał się mocno wierzącym chrześcijaninem.

To on nakłonił Barbarę do tego, by w tajemnicy przed rodziną przyjęła chrzest i złożyła śluby czystości. Dla uczczenia Świętej Trójcy kobieta poleciła także wybić w wieży trzecie okno.
Ojciec, niezadowolony z wyborów córki, przekazał ją władzom rzymskim, ujawniając, że jest chrześcijanką. To dla kobiety oznaczało wyrok śmierci.

Tomasz Polański:

Szczęść Boże Braci Górniczej!

Czego można życzyć całej Braci Górniczej?Jak sami mawiają: tyle samo wjazdów co zjazdów, żeby każdy pracowity dzień kończył się szczęśliwym powrotem do domu, aby św. Barbara podtrzymywała stropy i ociosy, żeby w zdrowiu doczekali emerytury, czego w imieniu własnym i całej redakcji Wam serdecznie życzymy.Szczęść Wam Boże!

Tradycje górnicze…

Górniczo – tradycje w KGHM Polska Miedź S.A. są tak samo bogate, jak bogata jest historia Zagłębia Miedziowego i Polskiej Miedzi.

Wraz z wykorzystywaniem w odległych czasach złoża rud miedzi, zalegającego w łupkach marglistych na obszarze niecki leszczyńskiej, budową Starego Zagłębia Miedziowego oraz rozwojem przemysłu miedziowego od historycznej daty odkrycia w 1957 r. głównego złoża rud miedzi – pielęgnowano i wzbogacano tradycje jednego z najstarszych zawodów świata, jakim jest górnictwo.

Wszelkie symbole, obrzędy czy ceremonie związane z kultywowaniem górniczo – -hutniczych tradycji w KGHM, nabierały coraz bogatszych form przy dynamicznym procesie budowy Polskiej Miedzi i rozwoju obszaru Zagłębia Miedziowego.

Barwy górnicze

Czerń i zieleń – to barwy zawodu górniczego symbolizujące barwy natury – ziemi i roślinności (ściślej powierzchni ziemi). Kolor czarny jest symboliką podziemnych ciemności, natomiast zielony – symbolizuje tęsknotę górników za zielenią lasów, łąk i pól podczas górniczych szycht, bądź nadzieję, dodającą górnikom odwagi do zjazdu na dół kopalni.

Górnicze barwy występują na fladze górniczej – w układzie poziomym: zieleń od góry, czerń u dołu, w układzie pionowym: zieleń z lewej, czerń z prawej.

Chór górniczy

Powstał w 1980 r. w Lubinie i do tej pory kultywuje wspaniałą tradycję kultury muzycznej w środowisku górniczym Zagłębia Miedziowego poprzez wykonywanie i propagowanie głównie polskich pieśni: historycznych, ludowych, patriotycznych, sakralnych i górniczych.

W repertuarze zespołu znajdują się również inne pieśni z kręgu kultury europejskiej. W roku 1985 opiekę nad chórem przejęła kopalnia Lubin. Aktualnie chór liczy ok. 50 członków. Są to głównie aktualni i byli pracownicy Oddziałów górniczych KGHM. W okresie swej niemal 40-letniej działalności, chór wpisał się na stałe w krajobraz kulturalny Zagłębia Miedziowego, uczestnicząc niemal we wszystkich ważniejszych wydarzeniach związanych z uroczystościami państwowymi, regionalnymi, kościelnymi, górniczymi. Zespół stale się powiększa i doskonali swój – liczący już kilkaset pozycji – repertuar. Uczestniczy w festiwalach i konkursach pieśni chóralnej w kraju i za granicą. W okresie swojej działalności wykonał ponad 1500 koncertów w kraju i ponad 150 za granicą.

Karczma piwna

To jeden z bardziej efektownych, spektakularnych i najstarszych elementów tradycji górniczej. W KGHM podczas karczm piwnych świętują jednak nie tylko górnicy, również przeróbkarze w okresie barbórkowym oraz hutnicy w dzień Św. Floriana.

Od lat karczma piwna jest biesiadnym podsumowaniem całorocznej pracy gwarectwa górniczego (wyłącznie mężczyzn). Dawniej górnicze karczmy piwne przebiegały według ścisłego, stałego rytuału, a ich uczestnicy musieli obowiązkowo być ubrani w mundur górniczy. Za nieprawidłowo skompletowany mundur Wysokie Prezydium karczmy karało zakuciem w dyby lub wypiciem piwa z solą. Uczestnicy zasiadali przy dwóch długich stołach, starsi (stare strzechy) oraz młodsi (młode strzechy), dzieląc się na tzw. tablice lewą i prawą, współzawodnicząc ze sobą na punkty, a władzę nad tablicami przejmowali tzw. kontrapunkty, powoływani przez Wysokie Prezydium. Podczas biesiady śpiewano pieśni i piosenki górnicze, opowiadano dowcipy, zasłużonych nagradzano szpadami górniczymi, wręczano również prezenty nawiązujące do śmiesznych wydarzeń mających miejsce od ostatniej biesiady.

Choć wiele elementów z wieloletniej tradycji karczm wciąż istnieje, z upływem czasu sposoby świętowania się zmieniały. Dziś karczma piwna to wielkie wydarzenie organizacyjne, gdzie improwizacja i spontaniczność – tak charakterystyczne dla karczm górniczych sprzed lat – schodzą na plan dalszy. Obecnie karczma – z kilkuset osobową rzeszą gości (dziś niekoniecznie związanych z branżą górniczą czy hutniczą), scenariuszem programu, dekoracją, scenografią, teatralnymi rekwizytami, konkursami i zabawami – stanowi wielkie widowisko biesiadne.

Dzisiejsze karczmy organizowane są w stylu kabaretowym, a na ich program składają się humorystyczne, wyszukane, niekiedy niewybredne i uszczypliwe żarty pod adresem przełożonych. Regulamin i zasady karczmy zabraniają jednak obrażania się za takie złośliwości, a tym bardziej ewentualnego rewanżowania się za nie w układach służbowych.

Z upływem czasu do „kabaretowej” części karczm weszły także treści bezpośrednio niezwiązane z tematyką branży górniczej czy hutniczej, a dotyczące np.: spraw lokalnych i regionalnych. Nieodzownym elementem każdej karczmy wciąż pozostaje złoty trunek popijany przez biesiadników ze specjalnie przygotowanych na tę okoliczność pamiątkowych kufli.

Skok przez skórę

To zwyczaj wywodzący się ze średniowiecza, dziś uroczystość ceremonialna odbywająca się w okresie tradycyjnej Barbórki. Skok przez skórę zrodził się w Styrii, górniczym okręgu Austrii i jest uroczystym obrzędem przyjmowania przez górniczą starszyznę adeptów (młodych lisów) do stanu górniczego.

W dawnych czasach najbardziej charakterystycznym elementem stroju górniczego był skórzany fartuch. Skóra górnicza, zwana też łatą, była najważniejszym atrybutem wyposażenia górniczego. Skórę podkładał sobie górnik pod kolana, gdy musiał pracować w pozycji klęczącej, okrywał się nią, gdy ze stropu lała się woda, siedział również na niej przy posiłku. Stąd skóra stała się symbolem przyjęcia do stanu górniczego. W przeszłości obrzęd „górniczych chrzcin” odbywał się w gospodzie na szychcie piwnej. Adepci doprowadzani byli w śpiewnym korowodzie przez Lisa Majora przed oblicze starych strzech. Po egzaminie kandydat wykonywał skok przez skórę, po czym następowało uroczyste pasowanie na górnika.

Dziś skóra wciąż pozostaje symbolem przyjęcia do stanu górniczego, a skok przez skórę jest kultywowany w ramach uroczystości barbórkowych głównie w formie inscenizacji na ulicach górniczych miast. Młode lisy – dziś zazwyczaj uczniowie szkół górniczych – doprowadzani są w pochodzie prowadzonym przez Lisa-Majora przed oblicze starych strzech. Tam odbywa się ślubowanie, a następnie symboliczny skok przez skórę, którą trzyma dwóch seniorów stanu górniczego. Po skoku ma miejsce akt pasowania, który polega na uderzeniu szpadą po ramieniu adepta, a następnie przypasowaniu górnikowi-adeptowi skóry i od tej chwili uznaje się go za przyjętego do stanu górniczego.

KGHM Polska Miedź S.A
KGHM Polska Miedź S.A, światowy lider produkcji miedzi, srebra oraz innych metali nieżelaznych. Koncern posiada zakłady w Europie, Ameryce Północnej i Południowej.
Zagłębie Miedziowe, zlokalizowane w południowo-zachodniej Polsce to serce KGHM, w którym koncern prowadzi działalność od ponad pół wieku. Spółka znajduje się w prestiżowym gronie nielicznych producentów miedzi funkcjonujących w oparciu o pełen ciąg technologiczny. Grupę KGHM tworzą oddziały i spółki łącznie zatrudniające około 34. tysiące osób.

Materiał oryginalny: Najważniejszy jest wyjazd – sztygar z KGHM-u opowie o swoich doświadczeniach. Poznaj ciekawostki i tradycje górnicze - Bielawa Nasze Miasto

Dodaj ogłoszenie