Dolny Śląsk. W Złotym Stoku mieszkają ludzie warci więcej niż złoto (REPORTAŻ)

Iwona Zielińska
Elżbieta Szumska zatrudnia w turystycznym biznesie do 100 osób poza sezonem, a w sezonie powyżej 100 archiwum prywatne
Premier obiecał budowę obwodnicy. Jak powstanie, wtedy będzie bezpieczniej. Może nawet przyjdą inwestorzy. Teraz trzeba walczyć o każde miejsce pracy w „Kopalni złota” pani Szumskiej i fabryce ogrodzeń pana Dziedzica, i z przepisami, co niszczą biznes...

Dwa miesiące temu, 8 lutego, w Złotym Stoku świeciło słońce, ale było tylko kilka stopni powyżej 0. Na rynku miasteczka stał premier Morawiecki, w samej marynarce, zacierając ręce z chłodu, a obok pani burmistrz Orczyk, ministrowie Adamczyk i Dworczyk ubrani w zimowe odzienie. Obecność premiera mieszkańcy odnotowali jako najważniejsze i najbardziej prestiżowe wydarzenie, w miasteczku od kilkudziesięciu lat.

Premier przyjechał ogłosić, że Złoty Stok za kilka lat będzie mieć obwodnicę, w ramach projektu rządowego 100 obwodnic. Znaleźli się zaraz tacy, którzy na lokalnym fejsbuku głosili, że to wszystko palcem na wodzie pisane i propaganda, nie ujmując jednak niczego z oceny, że ta wizyta to wielkie wyróżnienie. Ale najszczęśliwsza była burmistrz Grażyna Orczyk, bo jak sama mówi o uciążliwościach drogowych pisała, gdzie mogła: -Dużym problemem jest u nas droga krajowa nr 46, która przecina miasteczko na połowę. Ruch samochodów, szczególnie ciężarowych, stanowi dla nas i utrudnienie, i zagrożenie. W dolnej części miasta mamy ośrodki zdrowia, przedszkola, szkołę, centrum kultury, w górnej kościół, ratusz, urzędy. Przejście przez ulicę jest bardzo niebezpieczne. Pisałam i do premiera, i do ministra Dworczyka, i do dyrekcji dróg krajowych we Wrocławiu, i w Kłodzku. Pisałam, że w Złotym Stoku nie ma wypadków, bo urzędnik gminny, będący na etacie, zajmuje się przeprowadzaniem ludzi przez drogę od godziny 8 do 14. Natomiast osoby, starsze po południu mają ogromny problem by przejść na drugą stronę. Moje liczne apele poskutkowały! I pan premier podczas odwiedzin u nas potwierdził i ogłosił decyzję o obwodnicy. Niezależnie od tego apelowałam też do premiera i ministra Dworczyka, by poparli koncepcję połączenia drogi 46 z planowaną S8. Na ostatnim spotkaniu we Wrocławiu w urzędzie marszałkowskim była prezentacja siatki nowych dróg na Dolnym Śląsku i łącznik drogi 46 z S8 został wpisany. - cieszy się pani burmistrz. - Co prawda inwestycje te będą realizowane dopiero w latach 2024 i 2027, ale ważne, że będą!

Od kopalni złota do muzeum

Złoty Stok zbliży się wtedy do świata. Dzisiaj jest znany głównie z tego, że tuż przy mieście jest muzeum znane jako „Kopalnia Złota“, wielka atrakcja turystyczna całego regionu, a szczególnie tajemniczych Gór Sowich. Kopano tam już w XIII wieku. Potem należała do renesansowych Rockefellerów - rodziny Fuggerów, a szczególnie Jakuba, właściciela wielu kopalń złota, która decydowała o wielu historycznych wydarzeniach w Europie. Po Fuggierach dzisiaj w Złotym Stoku została XVI- wieczna kamienica z układem pomieszczeń nie zmienionym od 500 lat. No, i kopalnia zamieniona w muzeum, do którego rocznie przybywa 200 tysięcy osób, ze swoim złotem w portfelach.

Kiedy w lutym premier spotkał się z mieszkańcami w Rynku i odwiedził muzeum Złotego Stoku, to biznes Elżbiety Szumskiej, „pani na kopalni“, jak o niej mówią, kręcił się bardzo dobrze. W marcu dopadł nas wirus i wszystko stanęło. - Dzisiejsza sytuacja pokazała, że dobrze mieć dwie nogi w biznesie, bo jak jedna słabnie, to można się ratować drugą. Ta sytuacja z koronawirusem, uświadomiła mi, że wszystko jest tak kruche i ulotne jak bańka mydlana. 20 lat tworzyłam „Kopalnię Złota“ i okazuje się, że to może prysnąć. Styczeń i luty mieliśmy turystycznie fantastyczny, więc za namową zięcia wzięłam kredyt, żeby wyremontować hotelik przy kopalni, a tu w marcu wszystko stanęło. Na razie spłacam kredyt na bieżąco. Co będzie dalej?... Boję się myśleć. Łapię się co prawda na tarczę antykryzysową, ale w bardzo okrojonej formie. We wszystkich moich firmach zatrudniamy 68 osób. Część dorobku prowadzą już córki i zięć, a od tego sezonu gastronomią miał zająć się najmłodszy syn. Wszystkie dzieci związane są z „Kopalnią Złota“. Każdy jest odpowiedzialny za swoją działkę. Wszystkie te antykryzysowe przepisy są pisane bardzo trudnym językiem i ciężko je zrozumieć. Na szczęście od lat współpracuję z prawnikiem i dzięki niemu wiemy, w którą stronę pójść. Nie wiem czemu to wszystko jest tak zawiłe. Np. napisali: umarzamy ZUS, a pod tym jest 50 podpunktów, które trzeba spełnić, żeby cokolwiek z tego uzyskać. Niestety większość z tych przepisów wyautowuje nas z państwowej pomocy. Chcemy wykorzystać wszystkie możliwe sposoby, piszemy, gdzie się da, ale jeszcze nie mamy znikąd potwierdzenia, odpowiedzi. Głównie do ZUS-u, bo to utrzymanie pracownika najdrożej kosztuje. Niestety podatków nam nie umorzą, bo zatrudniamy za dużo osób, proponują prolongaty, ale dla mnie to jak odroczenie wyroku śmierci, bo jeśli teraz nie mogę zapłacić jednego „zusu“, to co to będzie, gdy będę musiała potem jednocześnie zapłacić podatki i bieżące, i te odłożone.

Nie czas na debaty o wyborach

Złoty Stok na mapie 169 gmin Dolnego Śląska poza malowniczymi terenami, pasjonującą historią wyróżnia się też wynikami wyborów. Tych ostatnich, prezydenckich. To tutaj B. Komorowski wygrał 5 głosami z A. Dudą. Dzisiaj, dwa tygodnie przed zaplanowanymi wyborami prezydenckimi, niewielu tu o nich myśli.

- Teraz jest czas na dbanie i spowolnienie pandemii oraz na ratowanie miejsc pracy, i firm które się utrzymują na wodzie. A nie zadawanie pytań czy na kopercie zbierają się wirusy i czy głosowanie jest bezpieczne czy nie? - mówi emocjonalnie Elżbieta Szums-ka. - W tym momencie powinno się ratować gospodarkę, bo może się okazać, że nowy prezydent będzie miał państwo bankrutów. Jeśli mamy ratować turystykę, wspomagać przedsiębiorców, to dla mnie istotne jest też, żeby wszystkie urzędy mówiły jednym głosem. A jest tak, że jeden wspiera i pomaga, organizuje telekonferencję, z której dowiaduję się, że będzie duże wsparcie dla turystyki, że Dolnośląska Organizacja Turystyczna chce pomóc, a w tych samych dniach dostaję pismo z drugiego urzędu, że wszystkie podziemne trasy turystyczne z Dolnego Śląska będą podlegać pod Wyższy Urząd Górniczy. A wiąże się to z tym, że muszę zatrudnić kierownika ruchu, czyli inżyniera górniczego, podpisać umowę z pogotowiem górniczym, co oznacza bardzo duże koszty. To jest bardzo istotne, ale nie teraz, nie w dobie kryzysu. Teraz toniemy. A to pismo to kamień u szyi, który pociągnie mnie w dół. Teraz każda złotówka jest bardzo ważna, by utrzymać pracowników. Psychicznie to był cios. Teraz skupmy się wszyscy jak sobie pomóc, jak przetrwać ten trudny czas, a potem możemy wybierać... głównie mądrych ludzi.

Janina Frankiewicz, była radna, przewodnicząca komisji wyborczych przy wcześniejszych wyborach w najbliższej komisji pracować już nie będzie. W obawie o swoje zdrowie. Wie jak wygląda głosowanie korespondencyjne. W dzień wyborów poczta przywozi pakiety z dwoma kopertami. W jednej są głosy wyborcy, a w drugiej oświadczenie. Ona otwiera i sprawdza oświadczenie, czy jest podpisane i czy jest pesel, a kopertę z głosami wrzuca do urny. Zawsze miała wątpliwości co do jakości takiego głosowania. Bo czy to wiadomo, kto tak naprawdę wysyła te głosy? A teraz dochodzi jeszcze zagrożenie epidemiczne. Przecież wirus na papierze utrzymuje się kilka godzin. Nie ma żadnej kampanii wyborczej. Tylko prezydent Duda jest lansowany w telewizji publicznej i on pewnie wygra. Pani Frankowicz, była radna, ma 67 lat, ale nadal prowadzi własną działalność „bo na pieniądze się nie można obrażać“. Jej aktywnością, i na własnej stronie na FB, i w działalności zarobkowej, i społecznej można obdzielić co najmniej dwie i to młodsze osoby. Jako wolontariuszka prowadzi działalność rachunkową dla stowarzyszeń i klubu sportowego. Mieszka najwyżej więc, jak mówi, śmiejąc się, patrzy na wszystko z góry, a ponieważ nie jest od nikogo zależna finansowo, to może mieć do wszystkiego dystans i mówić prawdę.

- U nas ludzie żyją z emerytur, z budżetówki, trochę z handlu, z usług, a młodzi wyjechali, albo pracują tuż za miedzą, u Czechów. Każdy ma swoją małą stabilizację, ale czuć frustrację u starszych osób, że zostały tu same, że dzieci są daleko. Media ogólnopolskie nas tak podzieliły. Większa część ogląda głównie telewizję publiczną i chwalą 500 plus nie patrząc, że wszystko podrożało, że 500 zł dzisiaj, to nie te sprzed kilku lat i, że to nie rządowe pieniądze tylko z podatków obywateli, nie zauważają, że takie rozdawnictwo eliminuje kobiety z rynku pracy. Ja jestem za pomocą socjalną, ale rozważną i zrównoważoną. Prawda jest jednak i taka, że nie mamy rynku pracy, trudno też wymagać mobilności od ludzi, bo to wymaga dobrej komunikacji, a my jesteśmy niemal wykluczeni komunikacyjnie. Wioski są zupełnie odcięte od świata. Zajęcia dodatkowe, imprezy dla dzieci i młodzieży, w większych miastach są dla naszej młodzieży praktycznie niedostępne. Do strefy podwrocławskiej, gdzie jest praca, nie ma mowy o dojeździe. Tutaj mieszkają dobrzy ludzie, ale młodym brakuje wiary w siebie. Jest strach przed ryzykiem. Nie ma chęci odbicia się. Patrzą na naszą „panią na kopalni“ z zazdrością, a nie biorą wzoru z jej ryzyka, odpowiedzialności, pomysłów. Miejsce do działania i gotowość jest, ale opór przed braniem odpowiedzialności jest wielki. - podsumowuje pani Janina.

Podobne zdanie ma jej córka sołtys Mąkolnicy Urszula Wróbel, z tym, że dodaje, że u niej we wsi pomysłów nie brakuje. Założyły stowarzyszenie MAK - Mąkolno Aktywne Kreatywne, jest Koło Gospodyń Wiejskich, klub sportowy. Próbują tworzyć programy edukacyjne, kulturalne, rozrywkowe dla młodzieży, ale niestety nie ma w gminie pieniędzy, a z funduszy unijnych trudno skorzystać, bo trzeba mieć i wkład własny, i większy potencjał ludzki. Piszą, szukają pieniędzy, nie poddają się. Pani burmistrz pomaga jak może. Ale brak komunikacji publicznej do większych miast powoduje, że tutejsze dzieci z powodu kosztów, braku dojazdu, czasu są wykluczone z tego oferują większe miasta. - Łatwo nie jest. Mamy wspólnie z mężem 10 hektarów. W terenie górskim, żeby nie było nam za dobrze, że mieszkamy w takiej pięknej okolicy, w ubiegłym roku Mąkolno zostało pozbawione górskiej ulgi w podatku. Uznano, że grunty poniżej 350 m.n.p. m. to nie jest obszar górski. To dotknęło kilkanaście gmin dolnośląskich. Prosiliśmy Izbę Rolniczą, żeby podchodzić do każdego rolnika indywidualnie, ale bez efektu. Za 2 hektary upraw, za cały ubiegły rok, płaciłam ponad 460 zł, a teraz tylko za kwartał 400 zł. Ja bym urzędnika, który to wymyślił posadziła na traktor i puściła na te 300 metrów, żeby zobaczył czy to nie góry.

Kobiety dobrze rządzą

Grażyna Orczyk jest burmistrzem od 5 lat. Bezpartyjna. Startowała z własnego komitetu wyborczego. - Dzisiaj gminą rządzi „Rzeczpospolita Babska” - żartuje radna z Mąkolna Patrycja Kucharek - Dla nas najważniejsze, że 5 lat temu zmienił się burmistrz. Wcześniej przez 3 kadencje był burmistrz z PiS i był marazm, nie było pozyskiwanych środków na drogi, nie zdobywaliśmy dopłat z funduszy europejskich. Teraz jest inaczej. To mój pogląd. Miasto i gmina się zmieniły na plus, budujemy i remontujemy drogi, kamienice, pomagamy sołectwom. Choćby w Mąkolnie powstała wielka piękna świetlica. U nas, na dole głosuje się na człowieka i jego działania. Jesteśmy na czele w powiecie, w ilości środków pozyskiwanych na infrastruktury drogowe, remonty zabytków. Mówię, że baby rządzą, bo na 15 radnych: 4 to mężczyźni, a reszta i jeszcze burmistrz, zastępca burmistrza, skarbnik - to wszystko kobiety. Może dlatego jest energia. Wszyscy się tu szanujemy i wspomagamy.

Grażyna Orczyk doskonale zna problem wykluczenia komunikacyjnego - braku autobusów i wystarczającej ilości transportu prywatnego. Zaczęło się to w 1989 roku po transformacji ustrojowej, likwidacją PKS. Dziś jest zupełny dramat. Szczególnie w sołectwach: Błotnica, Chwalisław, Laski, Mąkolno, Płonica. - W trakcie roku szkolnego jest jeden, dwa busy dziennie i busy szkolne - opowiada burmistrz. - A poza okresem szkolnym, jeśli ktoś nie ma samochodu, to może liczyć jedynie „na stopa“. Mieszkańcom niepełnosprawnym udostępniam busa urzędowego, ale to jest tylko kropla w morzu potrzeb. Kolei do Złotego Stoku też nie ma. Pociąg jedzie do Kamieńca Ząbkowic-kiego i stamtąd jak ktoś nie ma samochodu to pozostaje rower lub iść na pieszo.

Nie możemy skorzystać z programu rządowego, bo nas na to nie stać. Na 169 gmin Dolnego Śląska, z naszym budżetem jesteśmy, na 8. miejscu od końca. Jeden wozokilometr kosztuje ponad 3,50 zł. Rząd proponuje dopłaty tylko 80 gr do 1 km, nie stać nas na tak duże koszty. Czekamy na większą motywację ze strony rządowej niż te 80 gr, wtedy będziemy myśleć. Teraz boję się o założenia budżetu, bo każdego dnia spływają na moje biurko prośby o umorzenie czy przesunięcia podatków i opłat z powodu zawieszenia działalności gospodarczej. Ludzie nie mają pieniędzy - martwi się Orczyk.

Problem z powodu pandemii mają wszyscy. Nawet ci, którzy pracują w Czechach, gdzie jest praca i lepsze zarobki. Granica zamknięta od dwóch miesięcy. - Mąż tam pracuje. Teraz siedzi w domu. Nie jest objęty żadną pomocą w Czechach, a i w Polsce może tylko skorzystać z bezrobotnego, żeby mieć ubezpieczenie - opowiada Patrycja Kucharek. - Z naszej gminy pracuje tam chyba jedna czwarta ludzi w wieku produkcyjnym.

Potencjał miejsca i ludzi

Burmistrz wie, że w gminie brakuje inwestora, ale i też terenów inwestycyjnych. - W dolnej części miasta, przemysłowej tereny z infrastruktura są w rękach prywatnych i gmina nie ma wpływu na nie. Niestety nie mamy swoich gruntów uzbrojonych, które mogłabym zaoferować podmiotowi gospodarczemu z zewnątrz. Potrzebne są też dobre drogi, dojazdy. Pokładam nadzieję w tym, że jeśli powstanie obwodnica, bądź łącznik drogi krajowej 46 z S8, wtedy przy tych drogach, na wypłasz-czeniach, pojawią się nowe tereny inwestycyjne. Mamy 14 ha gruntów należących do gminy, ale już dwa lata prowadzimy prace planistyczne i nie możemy przez to przebrnąć, bo mamy różne formy ochrony środowiska, które zdają się być nie do przejścia. W naszej gminie tkwi olbrzymi potencjał i wielka nisza. Czekamy na ludzi z pomysłami. Jesteśmy jako władze gminne otwarci i przychylni na ludzi z pomysłami.

Ryszard Dziedzic, właściciel firmy POLIMET, którą stworzył po zamkniętej fabryce farb i tworzyw sztucznych, a jeszcze w latach 90-tych zatrudniała 1000 osób i potem w efekcie prywatyzacji zanikła, uważa, że robienie biznesu to ciężka sprawa.

- Dzisiaj wydaje mi się, że zanim podjąłem decyzję to najpierw powinienem pójść do psychiatry, żeby mnie zbadał czy normalny jestem- gorzko żartuje producent ogrodzeń i siatek. - Przepisy człowieka dobijają. Jak czytam, że tu mi grozi 5 lat, tam kara za 300 tysięcy, tam jeszcze coś... Przykład - jako małe przedsiębiorstwo, zatrudniałem 50 osób, jedna się zwolniła, zatrudniłem kolejną, a potem z powodu liczenia czasu zatrudnienia i zwolnienia w statystykach wychodziło, że zatrudniam 52 osoby i księgowa musiała przez cały rok robić nikomu niepotrzebne raporty. Gdyby przepisy były bardziej przechylne, to pewnie, że zatrudniłbym więcej. Tak czy inaczej podstawa wszystkiego, to chcieć coś zrobić, ludziom pomóc, pracy się poświęcić, a jak tylko się nastawisz na zyski to przegrasz.

Podobnie myśli „pani na kopalni“, a jej marzy się porządny inwestor. Choć w ostatnim czasie już dużo się zmieniło na plus: - Złoty Stok uwierzył, że może stać się miasteczkiem turystycznym, zmienia się jego wygląd, pięknieje, powstał punkt informacji turystycznej. Odnowiono drogi i szlaki i trasy rowerowe są bardzo dobrze oznakowane. Powstał park linowy, największy w Europie i baza gastronomiczna w mieście ma się dobrze. Turystyka jest jedyną szansą dla miasta. Przy kopalni powstało Muzeum Górnictwa i Historii Miasta Złotego Stoku, które utworzyliśmy razem z mieszkańcami. Często sami prowadzą tam swoich gości i pokazują przyniesione przez siebie eksponaty i są dumni, bo muzeum jest autentycznie żywe. Mieszkańcy utożsamiają się ze swoim miejscem i mówią o nim „nasze“. To muzeum stało się łącznikiem kopalni z miastem. Też dokładam się do rozwoju miasta - opowiada Elżbieta Szumska. - Płacę tutaj niemałe podatki, poza sezonem zatrudniam do 100 osób, a w sezonie ponad 100. Z naszych turystów też miasto czerpie korzyści. Jednak brak inwestorów, ludzi którzy uwierzą w nasze miasto i otworzą tu swoje turystyczne biznesy, brakuje porządnego hotelu. Jest baza noclegowa, Złoty Jar, pokoje gościnne przy kopalni, ale turyści chcą czegoś więcej, a nie ma, więc szukają w Polanicy, Kudowie.

Maciej Dziczkowski, zięć pani Elżbiety, prowadzi pensjonat Złoty Jar i Dom Spotkań Stara Kruszarnia. Opowiada: - Żyjemy tu wszyscy blisko siebie, jesteśmy dla siebie dobrzy, mieszkańcy są apolityczni. Chcą po prostu żyć godnie i spokojnie. Kochają to miasto. Nasz kraj idzie w dobrą stronę: wracają młodzi ludzie, rodziny wyjeżdżają na wakacje, ale u nas jeszcze wiele musi się zmienić. Brakuje cukierni, piekarni, miejsc, gdzie ludzie mogliby się spotkać, wypić kawę, posiedzieć razem… Wiele nie trzeba, tylko trzeba trochę zaryzykować i uwierzyć w to miasto. Uważam, że Złoty Stok ma potencjał Kazimierza Dolnego i warto iść w tym kierunku. Przecież Złoty Stok, to piękne miasto w górach!

To nie tylko zdanie Macieja Dziczkowskiego. Wszyscy moi rozmówcy kochają tam mieszkać, gdyby usunąć te różne wykluczenia to byłoby super. Ludzie są sobie bliscy, o czym świadczą strony fejsbukowe, na których wymieniają się informacjami o potrzebach związanych z pandemią. A burmistrz publikuje oświadczenie, w który dziękuje: wszystkim bohaterom Złotego Stoku, Błotnicy, Mąkolna i Lasek i innym, którzy odpowiedzieli na akcję szycia maseczek dla wszystkich, bo wspólnota jest najważniejsza.

Iwona Zielińska

Hit TVN - serial "Usta usta" - wraca do TV!

Wideo

Materiał oryginalny: Dolny Śląsk. W Złotym Stoku mieszkają ludzie warci więcej niż złoto (REPORTAŻ) - Dolnośląskie Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3