Dlaczego na karetkę w Głogowie trzeba czekać tak długo? Medycy mają pełne ręce roboty

Kacper Chudzik
Kacper Chudzik
Udostępnij:
Od pewnego czasu docierają do nas kolejne informacje z Głogowa o długim oczekiwaniu na przyjazd pogotowia. Sprawdziliśmy dlaczego na karetkę w Głogowie czasem trzeba czekać tak długo.

Tylko w ostatnich tygodniach pisaliśmy o kilku zdarzeniach, do których na karetkę pogotowia trzeba było czekać ponad 40 minut. Jednym z nich był przypadek starszego mężczyzny, który zasłabł przy ul. Wojska Polskiego i upadając uderzył głową w metalową barierkę, drugim wypadek, do którego do na skrzyżowaniu Sikorskiego i Jedności Robotniczej. Poszkodowana kobieta do czasu przyjazdu karetki siedziała w uszkodzonym samochodzie. Wsparcia udzielali jej strażacy, ale wymagała przewozu na SOR.

– To jest nie do pomyślenia, tyle czasu czekać na pogotowie. Przecież tak nie może być, ta pani cierpi – mówili wtedy zebrani w okolicy wypadku ludzie.

W obu tych przypadkach, a także wielu innych, karetka nie mogła przyjechać wcześniej - bo po prostu nie było wolnych załóg pogotowia. W powiecie głogowskim na 12-godzinnej zmianie pracują zaledwie trzy zespoły ratowników medycznych. W każdej z trzech karetek jest po dwóch ratowników.

Zobacz też:

Ratownik: Nie ma nas, bo zapie...my za POZ-y

Głogowscy ratownicy w rozmowach z nami przyznają, że pracy jest wiele i nie mogą być wszędzie na raz. Jeśli zdarzy się poważniejszy wypadek, przy którym czasem nie wystarczy jedna karetka - a do tego w tym samych czasie zgłoszenia o nagłych zdarzeniach chorobowych, to zaczyna się problem.

– Ale to nie wszystko. Nie ma nas, bo zaczęły się covidy i zapie...my za POZ-y. Jeździmy do wszystkiego – usłyszeliśmy od jednego ratownika. I nie można nas cofnąć z zachorowania jeśli jesteśmy już na miejscu, dyspozytor może nas przekierować tylko w czasie drogi – dodaje.

Zespoły przewoziły też pacjentów covidowych, a że do niedawna oddziału covid w Głogowie nie było - to karetki jeździły do Legnicy i Bolesławca.

Blisko 20 wyjazdów pogotowia dziennie w październiku

Przez cały październik, za który pogotowie dysponuje pełnymi danymi, głogowscy ratownicy medyczni wyjeżdżali w sumie 584 razy. Było to odpowiednio:

  • 491 zachorowania,
  • 93 wypadki (ruch uliczno - drogowy, w miejscu publicznym, w domu, w miejscu pracy itp.),
  • 319 pacjentów przewieziono do szpitali,
  • 30 pacjentów, u których stwierdzono/potwierdzono COVID-19.

W listopadzie ratownicy nie mają co liczyć na mniej wyjazdów. Wręcz przeciwnie.

– Tak naprawdę sytuacja rozwojowa w zakresie pandemii znajduje się dopiero przed nami. W chwili obecnej widoczna jest już zwiększona ilość zarówno wyjazdów ZRM jak i połączeń generowanych na numer alarmowy 999. Na chwilę obecną w zakresie środków ochrony indywidualnej (maski, kombinezony, ochraniacze) jesteśmy przygotowani do działania. Tym niemniej, apelujemy o szczepienia, stosowanie maseczek – w szczególności w pojazdach komunikacji publicznej, a także dużych skupiskach osób – mówi Szymon Czyżewski, rzecznik prasowy pogotowia.

Od ostatniego tygodnia w Głogowie ruszył oddział covidowy, więc liczba wyjazdów karetek do innych miast powinna zmaleć. Niemniej jednak wciąż nie brakuje wyjazdów, przez co na przyjazd pogotowia wciąż możemy długo czekać. Ratownicy w rozmowach od dawna podkreślają, że zespołów jest za mało - sami ratownicy są wyczerpani.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie