Były górnik KGHM spędza emeryturę na Filipinach. I nie planuje wracać z rajskiej wyspy do Polski

Grażyna Szyszka
Udostępnij:
Głogowianin Dariusz Jajor pracował przez lata w kopalni KGHM, na Sierpolu. Na emeryturze żyje na rajskiej, filipińskiej wyspie. Jak mu się tam wiedzie w czasie pandemii?

Na Filipinach jest już 3,5 roku. Przed pandemią pracował w polskiej bazie nurkowej Godeep. Pandemia sprawiła, że stracił ukochane zajęcie i przez rok nie pracował. Bardzo to przeżył, ale się nie poddał.

Dariusz Jajor (50 l.), to głogowianin, który swoją górniczą emeryturę spędza na Filipinach. O tym, jak kocha nurkowanie, mógłby opowiadać bez końca.

- Najbardziej cieszy, gdy uda ci się przełamać czyjś strach przed nurkowaniem, czasem wręcz traumę związaną z wodą. Na przykład, jak ktoś płacze w basenie ze strachu i niemocy, klnie że nie da rady, a potem w morzu puszcza ci serduszka - mówi. - Po 27 latach ciężkiej i mało docenianej pracy w kopalni, pod ziemią, tutaj, dostajesz natychmiastowy sygnał zwrotny od nurkujących, że było dobrze. Tym, którzy bardzo się boją, opowiadam o swoim pierwszym nurkowaniu ponad 20 lat temu, w wtedy jeszcze, w brudnym Jeziorze Sławskim. Nie widziałem swojej wyciągniętej ręki i cieszyłem się, że mój pierwszy instruktor, Włodek Kołacz z Głogowa, co chwilę łapał mnie za drugą. Byłem po prostu przerażony. Opowiadam to tym, którzy myślą, że strach im nie pozwoli wejść pod wodę. I pomaga!

Dariusz przyznaje, że za krajem nie tęskni, bo do takiej Polski, jaka teraz jest, nie chce wracać. Decyzję mogłaby zmienić jedynie konieczność leczenia. - Wszak wciąż płacę tam podatki - mówi .

Pandemia namieszała

Sam jednak przyjmuje gości z Polski. Dotychczas, poza kilkoma znajomymi, odwiedziły go jego ukochane kochane siostrzenice.

- Wiem od ich mamy, co powiedziały po powrocie: To było nieludzkie, że trzeba było wracać… - cytuje z radością pan Darek.

Głogowianin czekał na kolejnych gości, ale pandemia na to nie pozwoliła. Rok temu jego siostra i kilkoro znajomych z Głogowa miało nawet bilety i wszystkie rezerwacje, ale perspektywa odbycia kwarantanny po powrocie, skutecznie ich przestraszyła. - Szkoda. Ale wierzę, że następnym razem się uda.

Pandemia dobrała się też do życia głogowskiego podróżnika.

- Zabrała mi pracę, ale nie tyle dochód, co radość - przyznaje. - Przez pierwsze dziesięć miesięcy pandemii nie robiłem nic. Przytyłem i łapałem stany depresyjne. Tak, tak, nawet w raju jest to możliwe, jak coś ci odbierze pracę, która dawała ci tyle radości. Postanowiłem coś ze sobą zrobić.

I zrobił - zmienił wyspę, zamieszkał w resorcie dla Filipińczyków, który prowadzi jego kolega z Polski, i rusza z ofertą aktywności wodnych dla nich.

- Wątpię, czy to odniesie choć połowiczny sukces, ale najważniejsze, że mam jakieś zajęcie. Szczerze mówiąc to mógłbym nawet bułki rozwozić! Gdy człowiek pracuje i marzy o emeryturze pod palmami, wydaje mu się, że resztę życia przeleży w hamaku. Nie, nie da się leżeć w hamaku dłużej niż rok! - przyznaje.

Pokolenie Z Dobry, ale szybki klient

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Typowy Janek

Dodaj ogłoszenie